Pomiędzy styczniem a majem 2014 roku w Polsce umarło około milion graczy! Albo… albo odcięli się oni od strzępków wirtualnej pajęczyny. Zgodnie z przeprowadzoną na początku tego roku analizą Newzoo – holenderskiej firmy specjalizującej się w badaniach growego rynku – w Polsce elektroniczną roz(g)rywkę uprawia ponad 13,4 mln osób.

Pamiętacie poniższą infografikę?

źródło: http://www.newzoo.com/
źródło: http://www.newzoo.com/

Z kolei według sondy przeprowadzonej przez Polish Gamers Research i ogłoszonej w maju br. podczas krakowskiej konferencji Digital Dragons 2014, 6 na 10 internautów z kraju nad Wisłą, zadeklarowało growe aktywności (przez które rozumiano obcowanie z tytułami „przeglądarkowymi” oraz na PC, konsole i telefony komórkowe). Internautów w Polsce, według badania Megapanel PBI/Gemius, mieliśmy wtedy 20 mln z małym hakiem, więc opierając się na materiale PGR, osób grających i zarazem buszujących po sieci, mogłoby być u nas wówczas około 12 mln. Wychodzi na to, że ponad milion growych entuzjastów nie surfuje po internetach, albo… wyemigrowali? Bo mam nadzieję, że nie zostali ewaporowani.

Polish-Gamers-Research-2014

Media growe krzyczą bezgłośnie, a ogień krzepnie i moc truchleje… no bo jak inaczej skomentować bezrefleksyjne publikowanie materiału zaprzeczającego czemuś, przez co kilka miesięcy wcześniej biło się dygitalną pianę? No chyba, że problemem jest target, który zamiast pamięci trwałej powinien być wyposażony jedynie w tzw. RAM (ang. Random Access Memory).

W moim przekonaniu socjologowie słyszą, że coś dzwoni, ale nie wiedzą, w którym kościele. Nie mają ani bladego, ani zielonego pojęcia, co piszczy pomiędzy pikselowymi a przeprowadzającymi fotosyntezę trawami. Błąd większości wnioskowań dotyczących (nie tylko) gier video leży w założeniach i w krótkowzroczności, w braku analitycznego instynktu, w wynoszeniu na piedestał ślepych strzałów zamiast roztropnych szacunków, choćby miały być to szacunki rzędów wielkości (tych, które kogoś interesują).

Pracując ponad dwa lata w trzech agencjach badawczych i realizując różnorakie projekty, mogę stwierdzić, że najczęściej da się wybadać (jedynie?) tendencje, a branie na poważnie liczb mija się z celem i przeważnie prowadzi na manowce, co starałem się naszkicować w pierwszych trzech akapitach tego tekstu. Okay, istnieją badania dokładniejsze, ale oprócz rządowych referendów (które w moim przekonaniu można traktować jako pewnego rodzaju research), realizuje się je naprawdę rzadko.

Dzierżąc w dłoni gamepada, zastanawiam się czasem, kim jest gracz. Co odróżnia gracza od niegracza? Gdy fejsbukowa ściana obwieszcza mi, że znajomy wykładowca akademicki osiągnął 666 poziom w grze XYZ, nie traktuję tej wiadomości jako nowiny, zgodnie z którą okazuje się, że jesteśmy bywalcami tego samego „podziemnego kręgu”… bo znam tę osobę, bo rozmawiałem z nią o grach tydzień wcześniej podczas uczelnianych zajęć i wiem, że okazjonalne klikanie nie sprawia, że czuje się ona graczem. Podobnie ja nie czuję się biegaczem, gdy spieszę się na tramwajowy przystanek i jak turystka nie czuje się w Stambule konstantynopolitanką.

Zdaję sobie sprawę z uprawianej przeze mnie donkiszoterii, wiem że wygodniej jest używać stereotypów i że wcale nie muszą być one szkodliwe, a funkcjonowanie bez nich byłoby bardziej frustrujące. Z drugiej strony, czy osoby, które w środkach komunikacji miejskiej zaaferowane są układaniem kolorowych kryształów na ekranach smartfonów, czy one określiłyby się mianem gracza? Czy dyrektora pracującego w Twojej firmie nazwiesz graczem, bo codziennie widzisz, jak zabawia się z grą pokroju Minesweeper lub Solitaire? Szwadron speców badających rynek dokonuje tego typu nadużyć (np. liczą ile osób gra, a informują o tym ilu zidentyfikowali graczy).

Gdy firmy pokroju Newzoo dowiedzą się ilu nas jest, kiedy zgadną już kto oddaje się elektronicznej rozgrywce, jako następne nasuwają im się pytania okolicznikowe – „gdzie?”, „jak?”, „dlaczego?”. Natknąłem się ostatnio na obrazek z podpisem „Hardcore gamer – a friendlier way to say: virgin until the age of 37”. Być może gros graczy można znaleźć w miejscach sacrum, a oddają się swej pasji gorliwie i z powołania ;-).

C.D.(M.)N.


Fatal error: Call to undefined function dsq_is_installed() in /home/szkup/domains/grotatnik.pl/public_html/wp-content/plugins/force-ping-display-with-disqus/forceping.php on line 15