Strona główna Blog Strona 8

HOMINIS M3EMORIZE EVOLUTIO

Pomiędzy styczniem a majem 2014 roku w Polsce umarło około milion graczy! Albo… albo odcięli się oni od strzępków wirtualnej pajęczyny. Zgodnie z przeprowadzoną na początku tego roku analizą Newzoo – holenderskiej firmy specjalizującej się w badaniach growego rynku – w Polsce elektroniczną roz(g)rywkę uprawia ponad 13,4 mln osób.

When my name is Tristan (Just give me high five)

Uruchamiam komputer i stawiam kubek z parującą kawą na szkle biurka. Pasek zadań mruga do mnie steamową ikonką. Klikam w nią. Otwiera się okno czatu, w którym widzę lakoniczne „Hey bro”. Odpisuję „Hi there, what’s up, mate?” Mój wirtualny znajomy na to: „I’ve got some game 4 u […] State of Decay, I’ve noticed you wishlisted it”. Chwilę rozmawiamy, gdy pytam czy mogę się jakoś odwdzięczyć, odpowiada „Just give me high five”.

Ostatnio coraz częściej spotykam się z bezinteresowną życzliwością ludzi eksplorujących ze mną dygitalne światy. Zastanawiam się, co nas łączy i dlaczego gramy. Czym komunikacja ze znajomymi nieznajomymi, z którymi dzielimy szeroko pojęte growe hobby, różni się od komunikacji z coraz mniej znajomymi friendsami np. z facebooka?

Bez utraty życia

Pisząc notkę o radości karmiącej się frustracją zastanawiałem się nad moim stosunkiem do tzw. achievementów, czyli osiągnięć, które zdobywamy przemierzając wirtualne światy. Myślałem o tych digitalnych certyfikatach zwłaszcza dlatego, że zdobycie niektórych z nich wymaga od graczy stalowych nerwów.

Zdecydowanie daleko mi do prawdziwego trophy-huntera, bo uważam, że szkoda życia na eksplorowanie każdego pikselowego kąta. Z drugiej strony jestem uzależniony od wyzwań i już jako dzieciak sam dla siebie wynalazłem swoiste achievementy – postanowiłem np. ukończyć Big Nose the Caveman bez użycia najpotężniejszych czarów takich jak Invincible, grałem w pierwsze Diablo z włączonym stoperem, nie wiedząc, że istnieje coś takiego jak speedrun… no i zniszczyłem (wielokrotnie) serce wieńczące Contrę nie korzystając z żadnych extra lives. Tę ostatnią grę znam (znałem?) na pamięć. Darzę ją sentymentem również dlatego, że ma dokładnie tyle wiosen, co ja.

Tonąć w kilogramach koloru, gdy wpuszczają ciemność

Przyglądając się dyktatowi pseudo indywidualizmu zaczynam dostrzegać ludzi, którzy dali sobie wmówić niewłasną historię. Między innymi dlatego niecały miesiąc temu zamówiłem w preorderze The Amazing Spider-Man 2. Chyba nie jestem bity w ciemię i zdaję sobie sprawę z tego, co otrzymuję kupując grę w tzw. przedsprzedaży, jednak jestem pewien, że nie wszyscy są świadomi pewnych, poniekąd zawoalowanych, profitów. Dlatego zacytuję wieszcza Cartmana:

You know what you get for pre-ordering a game? A big dick in your mouth.

Eric Cartman, South Park, Black Friday Episode