To B or not to B… and luck is a skill!

0
źródło: http://steamcommunity.com

Przygodę z Counter-Strike’iem zacząłem… w sierpniu ubiegłego roku. Oczywiście grałem chwilę w pierwszą odsłonę tej popularnej, taktycznej, sieciowej strzelanki. Bodajże w wersję 1.3. Jednak CS nie zdobył mnie w latach triumfu tego tytułu – zaintrygowany jego fenomenem rozegrałem może z kilkanaście meczy. Nie wydaję mi się, żebym nie lubił shooterów, bardzo miło wspominam beztroską rozwałkę w Unreal Tournament i trzecim Quake’u. Być może to wina ówczesnego, zawrotnie szybkiego internetu w moim domu (56kb/s), być może po prostu bardziej zajmowały mnie cRPG-i, RTS-y i zręcznościowe gry konsolowe. A może bardziej niż plantowanie paki i przenoszenie zakładników, pociągała mnie twórczość Shakespeare’a?

W każdym razie Counter-Strike: Global Offensive wciągnął mnie na dobre. Na liczniku mam już prawie 400 godzin. Zdaję sobie sprawę z tego, że mój czas reakcji z roku na rok jest coraz gorszy. Rywalizując z nastolatkami muszę więc nadrabiać sprytem i cierpliwością (czy też opanowaniem). Staram się też koncentrować na współpracy – fragi nie mogą być najważniejsze. Istotna wydaje się być precyzyjna komunikacja, ogień krzyżowy, pilnowanie pleców… Last but not least – intuicja. W listopadzie ubiegłego roku popełniłem mikro-recenzję CS:GO:

Counter-Strike is said to be the most popular tactical team-based first-person shooter with a timeless soul. The fourth full-fledged part of this game, Counter-Strike: Global Offensive, makes old school players feel at (renovated) home. The rules are known to all yet hardly anyone knows everything and it’s obvious that devil is in the details. You can play in several modes but classic competitive deserves attention primarily. Five terrorists against five counter-terrorists in two varieties: planting/defusing bomb or detention/release of hostages. The formula is simple but not simplistic.

It’s a pity that there are many players trying to cheat. Fortunately, some of them are consistently disqualified by Valve. The most beautiful thing in this game is visible growth and major obstacle may be the first steps and initial figuring out the system and players’ behavior… There are neither unusual skills nor fancy tricks. The tools are simple – a dozen guns and other weapons like grenades as well as your ideas and tactics, which you can share with others, that actually being a must. It is gratifying that this product is still being patched and from time to time new maps are created and there are real gems among them. Well, of course it’s a chance to meet a lot of great gamers with whom you can play other productions as well.

You must to be prepared to be yelled at sometimes. You may hear you don’t know how to play, that you are f**king noob with no skill. One way or another, CS:GO teaches humility and cooperation. I’ve never been an avid fan of this series but this game is really addictive, because I am able to feel that I play better with each match. The magic progress is oozing and there is no way to measure this numerically.

Do wyskrobania krótkiego tekstu o złotej kurze Valve’a skłoniło mnie rozbudowanie funkcjonalności związanej z rekomendacjami na Steamie (testuję wersje beta tego programu, bo lubię wcześniej wiedzieć co piszczy w dygitalnej trawie). Cieszy mnie, że wciąż zgadzam się z moimi powyższymi wypocinami. Na deser załączam krótką rejestrację moich kanterowych poczynań:

Wkrótce postaram się napisać więcej o „szczęściu” (a właściwie o farcie lub łudzie szczęścia) w grach video. Przede wszystkim dlatego, że ostatnie miesiące upłynęły mi pod znakiem Hearthstone’a… i intuicja podpowiada mi, że losowość (w wielu grach) ma marginalne znaczenie. Być może niebawem napiszę również o tym, dlaczego współczuję „raczkującym” graczom i czego im zazdroszczę. Remember you soon!